Umysłowa choroba Prezydentów... czy to już epidemia?

My musimy czekać do wyborów - Jan F. Kurkiewicz - 10 sierpnia 2008

 

Zgodnie z pierwotnymi założeniami, rubryczka ta miała być poświęcona jedynie kuriozalnej polityce naszych miłościwie panujących nam rządów, partii i prezydentów, widziana oczami śmiertelnie już znużonego śmiertelnika. Czyli miała być o łapaniu i wykrywaniu służb, obywateli TW, Bolków, Lolków, prostytucji dziennikarskiej i wszystkich innych idiotyzmach IiI/IV RP.  Niestety główny łowca służb kilka miesięcy temu utracił posadę, a wydarzenia na  Zakaukaziu  stały się tematem wszystkich niemal serwisów światowego dziennikarstwa. Na dodatek  poseł na Sejm V i VI kadencji, niejaki Janusz Palikot swoimi hipotezami o nietrzeźwości pomyślunku Jaśnie Panującego Prezydenta IV RP wzbudził i we mnie niejasne przeczucia  o szerzącej się wręcz chorobie wśród prezydentów.

Otóż 8 sierpnia 2008 roku Prezydent Michail Saakaszwili, głowa państwa o nazwie Georgia, napadł ze swoimi wojskami na separatystyczną Republikę Południowej Osetii będącą de facto pod protektoratem Federacji Rosyjskiej, posiadającej mandat ONZ na sprawowanie tam pokoju... Tym samym Saakaszwili zrealizował nasz rodzimy pomysł, jeszcze z okresu międzywojennego, który miał rozwiązać nasze, polskie problemy gospodarcze. Mianowicie w pewnych kręgach ówczesnego establishmentu szerzono pomysł, aby wypowiedzieć wojnę Ameryce, niekwestionowanej wówczas potędze gospodarczej. Hameryka w odwecie uczyniła by nas kolejnym swoim stanem i po kłopocie. Dobrobyt zapewniony po wsze czasy. Tak to kiedyś myślano... Niestety zapomnieliśmy opatentować ten pomysł i  Saakaszwili go wykorzystał. Jako człowiek wykształcony i odpowiednio wytresowany  w Ameryce,  realizujący swoje wizje zgodnie amerykańskimi wskazówkami okazał się jednak człowiekiem mało odpornym na działanie wody sodowej pompowanej mu do głowy przez UE, NATO i naszego Prezydenta. Nasz bowiem Wielki Wódz, Prezydent wszystkich Polaków (wszakże pod warunkiem, że nie są dziadami) miał bowiem objawienie. Podczas objawienia Georgia zwana popularnie Gruzją, uznana została przez Pana Prezydenta i Dwór za partnera strategicznego. Prawdopodobnie na taki, a nie inny wybór partnera strategicznego miały wpływ dane o wielkości produkcji czerwonego wina, oraz zapamiętany z dzieciństwa wizerunek bohaterskiego Gruzina o imieniu Grigorij z "Czterech pancernych..."

Tymczasem wojska  awanturnika Saakaszwiliego atakując zdradziecko nocą mieszkańców Osetii postawiły się poza prawem, kulawym niewątpliwie, ale jednak prawem. Reakcja stacjonujących tam pododdziałów 58 Armii Federacji Rosyjskiej była zgodna z oczekiwaniami normalnie myślącego człowieka. Podkreślam, normalnie myślącego. Rozpoczęta awantura wojenna kosztowała już życie tysiące niewinnych ludzi, bo tak się dziwnie składa, że współczesne wojny zabijają przeważnie cywilów, a nie żołnierzy. Skoro "nasz strategiczny partner" postąpił zwyczajnie podle, wydawać by się mogło, że Prezydent wszystkich Polaków, Ojciec IV RP, sięgnie natychmiast po słuchawkę telefonu i zatelefonuje do swojego kumpla, zwracając mu uwagę na niestosowność zachowania, delikatnie mówiąc, bo bądź co bądź, powinna to być rozmowa na poziomie.  Ale tak myśli człowiek normalny... Nasz Prezydent w "w wyjątkowo ostrych słowach" potępił Rosję i obiecał publicznie, że "sprawy tak nie zostawi..." Jak to należy rozumieć: Pan Prezydent Kaczyński popełni harakiri czy poda się do dymisji? Nie chcę nawet myśleć o tym, że IV RP wypowie wojnę Federacji Rosyjskiej... Ponieważ czasy są niespokojne, może należałoby spokojnie i całkiem na serio pomyśleć o instytucji  impeachmentu, który jednak w polskiej tradycji parlamentarnej nie istnieje. A szkoda, bo chodzi o dobro nas wszystkich; jak mamy się bronić przed chorymi wizjami chorych przywódców ? Spokojnie czekać na wygaśnięcie mandatu?

Co się będzie działo dalej? Zależy to od tego, jak się rozwinie wewnętrzna sytuacja w samej Gruzji. Mówiąc wprost – kiedy zostanie obalony Michail Saakaszwili. Najlepsze, co będzie mógł zrobić, jako przegrany przywódca – to odejść sam ze stanowiska. My musimy czekać do wyborów...

 

Jan F. Kurkiewicz (emeryt w likwidacji)

10 sierpnia 2008

 

 

***

 

Ponieważ większości naszych rodaków sprawy Zakaukazia, są tak znane jak sprawa Polska Amerykanom, poniżej podane są w zarysie krótkie dane na temat Osetii Południowej i Abchazji. Jest to tłumaczenie oryginalnego tekstu BBC .
 

 

Południowa Osetia
 

Górzysta Osetia Południowa, znajdująca się w Gruzji, jest oddzielona od Północnej Osetii,  leżącej w Rosji, granicą leżącą wysoko w górach Kaukazu. Znaczna część regionu znajduje się co najmniej na wysokości 1000 metrów nad poziomem morza.

Osetia Południowa jest zamieszkana głównie przez rdzennych Osetyńców używających języka spokrewnionego w niewielkim stopniu z perskim. Gruzini stanowią mniej niż jedną trzecią populacji.

Przegląd

Tbilisi jest utwierdzone w przekonaniu, że nie może być kompromisu w sprawie Osetii Południowej. Stanowczo opiera się Osetyjskiemu separatyzmowi, a także uważa używanie nazwy Osetia Południowa, jako zagrożenie dla integralności terytorialnej Gruzji poprzez sugerowanie związku Osetii Południowej z Północną.

Z punktu widzenia Gruzji nazwa Osetia Północna jest błędna i myląca. Tbilisi uważa, że część Rosji, którą się nazywa Północną Osetią to po prostu Osetia, a rejon na południe od niej to gruzińska prowincja Shida Kartli albo „Region Tskhinvali”.

Historia

Uważa się, że Osetyjczycy (Osetyńcy) są potomkami plemion, które przybyły w rejon Kaukazu z Azji setki lat temu, a osiedliły się w rejonie współcześnie nazywanym Osetią Północną.

W czasie ekspansji Imperium Rosyjskiego w XVIII i XIX wieku, Osetyjczycy (Osetyńcy) nie przyłączyli się do innych ludów Północnego Kaukazu walczących przeciwko Rosji. Wielu z nich podjęło ciężką wędrówkę na południe w celu uniknięcia konfliktu, a część Osetyńców walczyła po stronie Rosjan przeciwko swoim sąsiadom, z którymi od wieków rywalizowali.

Osetyńcy od zawsze mieli dobre stosunki z Rosjanami i byli uważani za lojalnych obywateli, najpierw Imperium Rosyjskiego, a potem Związku Radzieckiego. Poparli Kreml w czasie Bolszewickiej okupacji Gruzji na początku lat 20 XX wieku, po której utworzono Autonomiczny Region Osetii Południowej w Gruzji i Osetię Północną w Rosji.

Początek konfliktu

W trakcie upadku ZSRR Gruziński nacjonalista Zwiad Gamsachurdia doszedł do władzy w Tbilisi, a Osetia Południowa zaczęła prężyć separatystyczne muskuły. Wojska radzieckie zostały wysłane do regionu w drugiej połowie 1989 roku po brutalnych starciach pomiędzy Gruzinami i Osetyjczykami w stolicy Osetii Tskhinvali. Konflikt zaognił się ponownie wraz z ogłoszeniem chęci odłączenia się Osetii Południowej od Gruzji w 1990, co doprowadziło do ogłoszenia niepodległości w 1991.

Upadek ZSRR i uzyskanie niepodległości przez Gruzję w 1991 nie zmieniło natężenia działań separatystycznych Południowej Osetii. Sporadyczne starcia pomiędzy siłami Gruzińskimi i bojówkami Osetyjskimi, w których zginęły setki ludzi, trwały do lata 1992 roku, w którym zawarto porozumienie dotyczące stacjonowania w rejonie sił pokojowych Gruzji, Osetii i Rosji.

Nastąpił polityczny pat. Nurty separatystyczne w Gruzji były mniej odczuwalne za czasów prezydentury Szewardnadzego. Problemy ekonomiczne i przestępczość w Południowej Osetii zniknęły z pierwszych stron gazet, jednak powróciły razem z ruchem separatystycznym po objęciu władzy przez Saakszwiliego.

Nowy prezydent szybko ogłosił swoją intencję doprowadzenia separatystycznych regionów do porządku. Zaoferował autonomię Południowej Osetii, lecz oferta odbiegała znacznie od wymagań separatystów. Nie było żadną niespodzianką, że mieszkańcy Osetii Południowej w miażdżącej większości głosowali za niepodległością w nieoficjalnym referendum w listopadzie 2006 roku. Jednoczesne referendum wśród ludności Gruzińskiej wykazało całkowitą chęć pozostania w Gruzji. Kompromis wydaje się niemożliwy do osiągnięcia.

Rosyjskie siły pokojowe nadal stacjonują w Południowej Osetii mimo wysiłków rządu Gruzji mających na celu zastąpienie ich siłami międzynarodowymi.

Rosja utrzymuje dobre kontakty z władzami Tskhinvali, które witają z otwartymi ramionami postawę Moskwy. Ku niezadowoleniu Gruzji, większość południowych Osetyńów posiada rosyjskie paszporty, a rosyjski rubel jest powszechnie stosowany w handlu.

 

Abchazja

 

Abchazja ogłosiła niepodległość w 1999 roku, lecz mimo to rząd Gruzji nadal uważa ją za separatystyczny region.

Usytuowana w północno-zachodnim rogu Gruzji, otoczona Morzem Czarnym z południowego-zachodu oraz Kaukazem i Rosją od północnego-wschodu, Abchazja jest znana jako były ośrodek wakacyjny sowieckiej elity.

Abchazyjska walka o niepodległość rozpoczęta po rozpadzie ZSRR spowodowała krach ekonomiczny. Jedynymi odczuwalnymi zjawiskami są brak stabilności i rosyjsko-gruzińska rywalizacja o wpływy.

 

Przegląd

Abchazja, swego czasu część Grecji, a potem Imperium Rzymskiego, zaadaptowała chrześcijaństwo w VI wieku. Wraz z powstaniem imperium Otomańskiego 500 lat później wzrosło znaczenie Islamu.

Rdzenni obywatele Abchazji są historycznie, lingwistycznie i kulturowo związani z ludźmi z Rosyjskiego Północnego Kaukazu, którzy aktywnie przeciwstawiali się Moskiewskiemu ekspansjonizmowi w pierwszej połowie XIX wieku.

Abchazja została włączona do Imperium Rosyjskiego, w 1810 jako protektorat, po czym została zaanektowana w 1864. Od tego czasu wielu Abchazów wyemigrowało, a ich miejsce zajęli Rosjanie i Gruzini.

Po rewolucji Bolszewickiej Abchazja zyskała sporą autonomię do czasu, gdy Stalin, często spędzający tam urlop, włączył ją do Gruzji w 1931 roku.

Ciągle nazywana była autonomiczną republiką, lecz za życia Stalina nie było żadnych śladów tejże autonomii. Gruziński został przyjęty jako język urzędowy natomiast język i kultura abchazyjska były tępione i wypierane. Wielu Gruzinów zostało przesiedlonych na te tereny. Represje znacznie zelżały w momencie objęcia władzy przez Chruszczowa.

W momencie upadku ZSRR w 1991 mniej niż jedna piąta mieszkańców była rdzennymi Abchazami.

Po uzyskaniu niepodległości przez Gruzję zwolennicy odłączenia się od niej stali się bardziej aktywni i dostrzegani. Napięcie rosło aż w 1992 roku Gruzja wysłała wojska w celu wymuszenia statusu quo.

W drugiej połowie 1993 roku wojska Gruzińskie zostały wyparte po zaciekłych walkach. Wiele tysięcy ludzi zginęło, a tysiące zostały uchodźcami.

Abchazja ustanowiła nową konstytucję w 1994 roku i formalnie ogłosiła niepodległość w 1999. Nigdy nie została uznana przez jakiekolwiek państwo, a cena za niepodległość była nader wysoka. Embargo ekonomiczne trwa do dzisiaj powodując całkowitą izolację Abchazji od krajów innych niż Rosja, która umożliwia swobodne przekraczanie granic, a także otworzyła linie kolejowe do Suchumi.

Moskwa dodatkowo rozwścieczyła Tbilisi poprzez ułatwienie Abchazom uzyskania obywatelstwa rosyjskiego. Większość z nich posiada rosyjskie paszporty.

 

Rola Rosji

Gruzja twierdzi, a wielu obserwatorów to potwierdza, że Rosja wspomagała kampanię mającą na celu wydalenie wojsk Gruzińskich w 1993 roku. Zadziwiające że w tym samym czasie siły Abchazyjskie były wspierane również przez Czeczenów, ich stałych Kaukaskich sojuszników, a jednocześnie zagorzałych wrogów Moskwy.

Sprawy stały się jeszcze bardziej zagmatwane w 2001 roku, kiedy to Kreml oskarżył Gruzję o udzielanie schronienia Czeczeńskim bojownikom w Wąwozie Pankisi, gdzie mieszkają Kistowie blisko spokrewnieni z Czeczenami.

Moskwa zgodziła się na zamknięcie swojej bazy w Gudauta w 1999 roku, oddając ją na wyłączny użytek sił pokojowych. Gruzja nadal uważa, że jest ona używana do wspierania sił separatystycznych oraz, z powodu braku dostępu do bazy, podważa wersję Rosji jakoby była ona używana wyłącznie do działań sił pokojowych.

Kruchy pokój jest utrzymywany przy współpracy wojskowych obserwatorów ONZ i sił pokojowych Wspólnoty Niepodległych Państw, czyli de facto Rosjan. ONZ patroluje strefę buforową, która oddziela Abchazję od Gruzji. Sporadycznie zdarzają się strzelaniny i porwania stale przypominające o trwającym konflikcie.

Wąwóz Kodorski, ważny punkt strategiczny, jest jedyną częścią Abchazji, nad którą Gruzja posiada częściową kontrolę. Tbilisi wysłało tam wojska w 2006 w celu rozbrojenia rebeliantów, a także ustanowienia „legalnego rządu” Abchazji.

Próby mediacji ONZ zaprowadziły do nikąd. Abchazja, coraz bardziej chyląca się ku Rosji, stanowczo twierdzi że nie dojdzie do porozumienia jeżeli Gruzja nie uzna niepodległości Abchazji, podczas gdy rząd w Tbilisi wyklucza taką możliwość.

 

Tłumaczył: Jarosław M. Kurkiewicz

 

 

 

 

 

Design by: Izabela Kurkiewicz

Copyright (c) 2006 - 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Hit Counter