|
Nasza rodzina Wehikuł czasu
Nasze okolice
Rozmaitości
Jan Chrzan
Ciekawostki z IV RP/III RP |
Polacy Polakom zgotowali ten los...Miałeś chamie zloty róg ostał ci się jeno sznur... - Jan F. Kurkiewicz - 31 grudnia 2007
Szanowni koledzy poniżej publikuję list, który wysłałem do Gazety Wyborczej, Prawnej, TVN "Teraz my", red Weissa Radio Zet i do Wprost oraz Rzeczpospolitej. Proponuję go powielać, popisywać swoim nazwiskiem i wysyłać do różnych mediów. A o to list: Zwracam się w imieniu ogromnej rzeszy mężczyzn urodzonych w latach 1944 – 1948 z uprzejmą prośbą do Szanownej Redakcji o podjęcie tematu i pomoc w następującej sprawie: Minęły dwa miesiące od opublikowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt P 10/07 w Dz.U. nr 200 z 2007 r. poz. 1445), który orzekł, że niezgodne z konstytucją jest to, że prawo do emerytury ma 55-letnia kobieta z 30-letnim stażem, a nie ma go 60-letni mężczyzna z 35-letnim stażem. Przepis ten ma wprawdzie stracić moc 30 października 2008 r., ale TK wskazał, że sądy już powinny się nim kierować. Póki co, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej ( pomimo publicznych zapewnień Pani Minister Jolanty Fedak, że sprawa zostanie załatwiona do końca br) opracowało projekt nowelizacji ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2004 r. Nr 39, poz. 353, z późn. zm. i został on skierowany do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji z partnerami społecznymi. Kiedy Rada Ministrów go przyjmie i przekaże do Sejmu tego nikt oczywiście nie wie. Najprościej byłoby opracować projekt poselski, który nie musi przechodzić konsultacji i może zostać uchwalony o wiele szybciej. Pod wpływem naszych listów i próśb tak się stało, grupa posłów Klubu Parlamentarnego LiD w dniu 19 grudnia 2007 wniosła do laski marszałkowskiej projekt nowelizacji w/w ustawy. Znalazł się on w tzw. szufladzie Pana Marszałka Bronisława Komorowskiego i kiedy trafi pod obrady Sejmu tego też oczywiście nikt nie wie ( odpowiedzi na kierowane w tej sprawie pytania z Sejmu nie ma). Co się więc w tej sytuacji dzieje: Zainteresowani składają lawinowo wnioski do ZUS o przyznanie emerytury, a ZUS zgodnie z wytycznymi Ministerstwa PiPS odmawia ich przyznania. Składane są więc odwołania do Sądów i tu … prawdopodobnie w majestacie prawa (słyszymy przecież ciągle, że żyjemy w demokratycznym i praworządnym kraju) jedne sądy (Łódź, Toruń) przyznają odwołującym się prawo do emerytury, a inne jak np. w Olsztynie nie przyznają – oczywiście jedne i drugie obowiązuje ta sama Konstytucja i ten sam wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Co więc można o tym sądzić ?, komu zależy na „wyrzucaniu publicznych
pieniędzy w błoto” ? przecież te procesy kosztują, do kiedy ten „ chocholi
taniec „ ma trwać ?. Słyszeliśmy wszyscy zarówno w kampanii wyborczej jak i w
expose Premiera, że teraz będzie inaczej tzn lepiej, mądrzej, sprawniej,
sprawiedliwiej itp. a dlaczego jest akurat odwrotnie ? Zwracamy się więc z uprzejmą prośbą o nagłośnienie tej sprawy i pomoc wt
ej konkretnej sytuacji pozostając z nadzieją, że dzięki Państwu uzyskamy
odpowiedź na pytanie : jaki będzie konkretny termin załatwienia przedmiotowej
sprawy poprzez przyjęcie i uchwalenie nowelizacji w/w Ustawy przez Rząd i Sejm. *** Tyle post z apelem do kandydatów na tzw. "wcześniejszych" emerytów o pisanie do wszystkich świętych, czyli akcja "pisz Pan na Berdyczów". Dla młodych internautów, którzy niebacznie zabłądzą w to miejsce biegiem wyjaśniam, że na dzisiaj w Polsce na emeryturę odchodzi się w najprzeróżniejszych okolicznościach. W tym przypadku, którym to przypadkiem i ja jestem żywotnie zainteresowany, chodzi o ludzi płci męskiej, którzy mają przepracowane minimum 35 lat oraz osiągnęli wiek 60+. Bowiem tak się jakoś złożyło, że Trybunał Konstytucyjny uznał przepisy ZUS za krzywdzące mężczyzn w stosunku do kobiet. Mężczyźni bowiem jak na dzisiaj mogą otrzymywać świadczenia emerytalne po osiągnięciu wieku 65 lat (kobiety 60 lat). Trybunał nakazał jednocześnie temuż Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych poprawienie swoich przepisów, tak aby nie dyskryminować płci. ZUS oczywiście je poprawi podwyższając emerytalny wiek kobietom, co już zapowiedział. Wszystko dla dobra kobiet oczywiście... Pomimo orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, ZUS za żadne skarby świata nie chce uznać wnoszonych do Ich Wysokości Urzędników petycji kandydatów na emerytów, ponieważ pełni służebną rolę w stosunku do społeczeństwa i nikt tym służebnikom społecznym nie będzie mówił kiedy mają zamiar oddać zagarniętą wcześniej kasę. Zatem wnioski kandydatów są przez ZUS odrzucane z obrzydzeniem, zaś petenci ZUS-u składają odwołania do Sądów Pracy. Sądy mamy niezawisłe, a to znaczy, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego owe sądy mają w tzw. głębokim poważaniu... Sprawa dotyczy stosunkowo niewielkiej liczby mężczyzn, którzy są w tej chwili bez środków do życia bo pobierają tzw. pomostówkę o śmiesznej wysokości, albo są pozbawieni całkowicie środków do życia bo nie pobierają nic. Czyli żyją z niczego, co w państwie prawa nie jest absolutnie dozwolone. To właśnie mój przypadek... Oczywiście najprostszym rozwiązaniem to iść do pracy i po kłopocie. No tak. Jest jednak pewien problem. Otóż w Polsce szaleje bezrobocie i praca jest dostępna tylko dla wybranych towarzyszy partii aktualnie rządzącej i to też nie zawsze. Co prawda w tzw. mediach, czyli gadzinówkach, pardon, gazetach, radiu, telewizji, co raz to wychodzą gadające głowy i informują społeczeństwo, że pracy ci u nas dostatek, ale jak wiemy jeszcze z czasów tzw. komuny, prasa kłamie... W Polsce bowiem zapanowała prawdopodobnie epidemia choroby o nazwie "rozdwojenie jaźni"... w mediach pracy jest pełno, w świecie realnym nie ma jej praktycznie nigdzie i dla nikogo. A przecież żyjemy w państwie demokratycznym, a więc państwie powszechnej szczęśliwości i dobrobytu. Jeżeli są jakieś spory to tylko o nazwę tego raju: czy jest to już IV RP czy jeszcze III RP. A tak to wszystko gra i buczy... Zakładając jednak, że pracy nie ma, to jaki może być tego powód ? To wielce złożony problem, szczególnie dla młodego pokolenia, ale stare pokolenie też niezbyt wie co się w Polsce stało. Aby wyjaśnić sprawę trzeba się cofnąć do końca lat 1970, czyli odbyć podróż w czasie, czyli do schyłkowego okresu tzw. PRL-u... Mieliśmy wtedy po około 35 lat i wielkie plany na przyszłość. Polska była potężnie uprzemysłowionym krajem, a w takich dziedzinach jak hutnictwo, przemysł wydobywczy, przemysł stoczniowy, przemysł zbrojeniowy nasz kraj zwany PRL-em był potentatem w Europie. Pojęcie "bezrobocie" nie było znane, co najwyżej jako określenie zjawiska występującego masowo na zachodzie Europy. U nas ciągle brakowało ludzi do pracy i to był problem rządzącej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Niestety naszym problemem tamtych czasów był chroniczny brak towarów powszechnego użytku tzw. towarów konsumpcyjnych. Budziło to wielkie niezadowolenie "mas pracujących" i światłej inteligencji. Każdy przecież chciałby mieć telewizor, samochód, a na śniadanko kakao z chrupiącą bułeczką. No i papier toaletowy też żeby był. Władza rozumiała ten problem, jednak prawie wszelkie nadwyżki budżetowe były przeznaczane na inwestycje, a ludzie otrzymywali za swoja pracę pieniądze w pewnym sensie bez pokrycia. Brakujących nam towarów nie można było zakupić za granicą, bowiem tam powstała organizacja o nazwie COCOM, która skutecznie blokowała import towarów ze strefy "powszechnego dobrobytu", motywując swoje działanie względami wojskowymi. Było to oczywistą bzdurą, bo jedynym celem tej organizacji było pogarszanie warunku życia społeczeństw w tzw. "demoludach". Tymczasem na Zachodzie Europy towary z magazynów zaczęły wychodzić już na ulicę i zaczynał się kryzys gospodarczy typowy dla kapitalizmu. Na rynku występował nadmiar towarów przy permanentnym niedoborze pieniądza. Czyli całkiem odwrotnie niż u nas... Stały niedobór artykułów konsumpcyjnych wzbudził gniew klasy pracującej. Kapitalizm też nie zasypiał gruszek w popiele i pompował w przywódców niezadowolonych mas całe wory dolarów o podziale których z humorem donosił z Brukseli redaktor Leopold Unger za pomocą Radia Wolna Europa. Na bazie niezadowolenia z poziomu życia powstała organizacja o nazwie Solidarność, kraj ogarnęła fala strajków, które spowodowały faktyczne załamanie się produkcji rynkowej, potem stan wojenny, dalsze przepychanki, aż pewnego dnia aktorka Joanna Szczepkowska ogłosiła w telewizorni z tryumfem, że "w Polsce upadł komunizm"... No to jak ten "komunizm" upadł, to cała zgraja rozmaitych przywódców tzw. "opozycji" i ruchów "narodowo-wyzwoleńczych" rzuciła się kłusem do koryta i każdy łapał co mógł. Hasło merytoryczno-przewodnie rzucił sam Lech Wałęsa, krzycząc: "róbta co chceta"... A raczej powinien powiedzieć "bierzta co chceta" byłoby to zgodne z faktografią historyczną... Wiadomo przecież nie od dziś, że "jak wieje wiatr historii, to pierwsze w górę lecą śmieci"... Zasiedli zatem do "okrągłego stołu" i zadecydowali jaka ma być ta "nowa i odrodzona" Polska... Obowiązywała podstawowa zasada "pierwszy milion trzeba ukraść" i tak też się działo. Gamonie, czyli obecni kandydaci na emerytów przyglądali się z otwartą gębą, jak dorobek trzech pokoleń Polaków topnieje w oczach, kradziony przez "opozycjonistów" oraz zastawiany w lichwę kapitałowi zagranicznemu. Czytaj: Miasto na sprzedaż... Aż przyszedł dzień, że po dawnych fabrykach, przedsiębiorstwach, zakładach przemysłowych zostały tylko wspomnienia lub weksle do zapłacenia przez przyszłe pokolenia Polaków. Wtedy "rządzące elyty" wylały na zbity pysk całe miliony Polaków na bruk i nastała cisza... Niebawem okazało się, że ci wspaniali przywódcy, trybuni ludowi, to w większości zakamuflowani partyjni aparatczicy lub dzieci zatwardziałych komunistów. Do swojej wywrotowej pracy szkoleni byli wcześniej na zagranicznych stypendiach we Francji, Anglii, Stanach Zjednoczony no i oczywiście w Niemczech. Publikacje Instytutu Pamięci Narodowej o agenturalnej przeszłości "bohaterów rewolucji" wymknęły się w pewnym momencie spod kontroli i społeczeństwu ukazała się prawda. Część prawdy, ale i tak wystarczająco ohydnej... Dzisiaj co dla niektórych przyszedł czas na refleksje, na ocenę tego co się stało. Ale już jest za późno. Nikt nie przywróci dawnych fabryk, milionów miejsc pracy, wczasów pracowniczych, kilkutygodniowych urlopów wypoczynkowych, żłobków, przedszkoli, darmowej oświaty i innych okropności rodem z PRL-u. Teraz mamy wolność i demokrację. Ambicje Polaków sięgają teraz pracy w charakterze nie inżyniera w biurze konstrukcyjnym wielkiego zakładu produkcyjnego, ale jako kelnera w pubie lub innej spelunie, a dla odważniejszych jako wykidajły w firmie ochroniarskiej. Przed młodzieżą ogromna przyszłość w emigracji zarobkowej do UK, gdzie można się spełniać przy zmywaku lub zbieraniu śmieci. Dziewczęta otrzymały ogromną szansę na pracę w najstarszym zawodzie świata, ale za to w "otwartej Europie ". Dawni przywódcy tzw. opozycji, co to nam wolność wywalczyła stali się teraz "politykami" i z dużym zadowoleniem zarządzają tym co zostało po Polsce. W Polsce zaś szaleje "dickensowski" kapitalizm, korupcja i wszechobecne bezrobocie. A my na to przyzwalamy, jak najbardziej... Drodzy kandydaci na emerytów. Nie ma więc co narzekać na swój nędzny los. Gdzie byliście wtedy, jak banda sprzedajnych cwaniaków podpalała nasz kraj, co zrobiliście, żeby do tego nie doszło ? Gdzie jesteście teraz ? Przecież nie najechały nas uzbrojone po zęby hordy barbarzyńców jak w 1939 roku, to POLACY POLAKOM ZGOTOWALI TEN LOS, ale Wy byliście i nadal jesteście bierni, przyglądaliście się z otwartymi gębami na to co się działo. Teraz pijecie to piwo i żebrzecie na kolanach o grosik jałmużny przed tymi nuworyszami, przed "łże-elytą", przed ludźmi którzy zabrali Wam Ojczyznę... Obejrzyjcie się za siebie i zobaczcie plon całego praktycznie swojego życia... Miałeś chamie zloty róg ostał ci się jeno sznur... jak pisał Wyspiański. A to nie jest zły sen, czy pijackie omamy, to się dzieje naprawdę. Sami jesteście temu winni, na lepszy los nie zasługujecie. I żeby nie było niedomówień. Powyższy tekst w całości adresuję również do swojej osoby...
31 grudnia 2007
ps. a oto znamienna wypowiedź Lecha Wałęsy z dnia 31 stycznia 2008r: "Strajki doprowadzą do stanu wyjątkowego" - Lech Wałęsa - Strajki doprowadzą do stanu wyjątkowego - powiedział w Kontrwywiadzie
RMF FM Lech Wałęsa. - Może polać się krew. Apeluję: dajmy tym ludziom trochę
porządzić - mówił były prezydent. Jak to się wszystko pozmieniało... tylko Polski już nie ma... za to w prasie możemy poczytać takie oto przerażające tytuły: *** Zatrudnienie nie chroni w Polsce przed biedą (PAP, pb/25.02.2008, godz. 17:12)
Z raportu wynika, że ubóstwem zagrożonych jest aż 22 proc. dzieci żyjących w polskich rodzinach, gdzie przynajmniej jedno z rodziców ma pracę, i to mimo korzystania ze świadczeń społecznych. To najwyższy wskaźnik w całej Unii Europejskiej. Zagrożenie biedą, mimo posiadania stałego zatrudnienia, dotyczy 13 proc. dorosłych Polaków. "Oznacza to, że nawet stałe zatrudnienie niekoniecznie zapewnia dochody powyżej pułapu zagrożenia biedą" - komentuje Komisja Europejska. Według KE pułap ubóstwa to 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia w danym kraju. KE tłumaczy, że zarobki poniżej progu ubóstwa uniemożliwiają pełne uczestnictwo w życiu społecznym, gospodarczym i kulturalnym - stąd mowa o tzw. wykluczeniu, które jest pojęciem szerszym niż bieda. Wśród wszystkich krajów UE w Polsce najwięcej dzieci - 26 proc. - żyje w biedzie lub na jej skraju, a w sumie blisko co piąty Polak (19 proc.) żyje poniżej progu ubóstwa. To, że biedą zagrożone są szczególnie dzieci, nie dziwi Komisji Europejskiej, która wskazuje, że "istnieje wysoki stopień korelacji między zagrożeniem ubóstwem a dużą liczbą dzieci w gospodarstwie domowym". Statystycznie rzecz biorąc, najmniej osób ubogich jest w Holandii i w Czechach - po 10 proc. Średnia dla 25 krajów UE (bez Rumunii i Bułgarii) to 16 proc. Ale raport potwierdza, że na biedę w większym stopniu skazane są dzieci: poniżej progu ubóstwa żyje ich w UE 19 proc. Ta zasada potwierdza się wszędzie poza Danią, Finlandią, Cyprem i Niemcami. Raport pokazuje, że w niektórych krajach praca lepiej chroni przed biedą niż w innych. W krajach nordyckich, a także w Niemczech, Słowenii, Belgii, Czechach i na Malcie bieda grozi mniej niż 5 proc. obywateli ze stałym zatrudnieniem. Ale także tam odsetek zagrożonych biedą dzieci jest dużo wyższy i sięga 6-9 proc. (na Malcie nawet 15 proc.). Polska została sklasyfikowana razem z Grecją, Hiszpanią, Włochami, Litwą, Łotwą i Portugalią jako kraj, gdzie zadania dla rządu w walce z biedą są największe. Wszystkie te kraje charakteryzuje dość niski wskaźnik biedy wynikającej z bezrobocia, wysoki zaś - w gospodarstwach domowych, gdzie co najmniej jeden z dorosłych pracuje. Dlatego kraje te powinny poprawić dostęp do pracy gwarantującej godziwe wynagrodzenie, a także wprowadzić nowy, skuteczniejszy system zapomóg i dodatków. "Prawidłowy wzrost gospodarczy i zwiększanie liczby miejsc pracy nie poprawiają automatycznie sytuacji osób najbardziej wykluczonych w naszym społeczeństwie. Pełna integracja takich osób wymaga spójnej polityki" - apelował unijny komisarz ds. zatrudnienia i spraw społecznych Vladimir Szpidla. Raport został przygotowany po konsultacjach z krajami członkowskimi. Formalnie ma zostać przyjęty w piątek przez ministrów pracy i spraw społecznych zebranych w Brukseli. Nie nakłada na kraje członkowskie żadnych zobowiązań, gdyż UE nie ma takich kompetencji. Potem ma być przedstawiony na unijnym szczycie 13-14 marca, jako wkład do wniosków tego wiosennego, tradycyjnie poświęconego gospodarce spotkania szefów państw i rządów UE. *** 30 czerwca 2011 Ogólnopolski protest NSZZ "Solidarność" w Warszawie. Organizatorzy manifestacji domagają m.in. podniesienia płacy minimalnej, obniżenia akcyzy na paliwa, przekazania środków na Fundusz Pracy i zwiększenia liczby osób upoważnionych do korzystania z pomocy społecznej. Fot. PAP/Paweł Supernak, Jacek Turczyk Po 31 latach jesteśmy w punkcie wyjścia. Tyle, że nie posiadamy fabryk, hut, kopalń, stoczni, pracy.... niczego nie posiadamy. I co zrobiliście z Polską ?
1 lipca 2011
|
|
|