|
Nasza rodzina Wehikuł czasu
Nasze okolice
Rozmaitości
Jan Chrzan
Ciekawostki z IV RP/III RP |
Miniony rok rokiem wyborów... jaki będzie ten nowy ?
***Oczywiście takie przedstawienie sytuacji Polski i jej mieszkańców to ogromne uproszenie, to zaledwie zarys "roku wyborów" i to w dodatku zarys w streszczeniu. Naród bowiem pod przewodnictwem wszechobecnych mediów, Kościoła (nota bene też podzielonego) oraz świeckich autorytetów dokonywał i dokonuje wyborów nadal. Zaraz po tragicznej katastrofie Naród musiał wybierać pomiędzy dwiema hipotetycznymi wersjami dotyczącymi przyczyn katastrofy, a mianowicie: - katastrofa lotnicza spowodowana niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi oraz błędną decyzją załogi (kolejne podziały: kto faktycznie kierował samolotem, kto kierował wycieczką, po co ta wycieczka, dlaczego samolot wystartował z Warszawy nie mając prognozy pogody na lotnisku docelowym itp), - zamach spowodował katastrofę (kolejne podziały: samolot zestrzelony, wytworzenie sztucznej mgły, bomba paliwowo-powietrzna, pijani kontrolerzy na lotnisku smoleńskim, czarna magia rządów PO itp),
W takiej to atmosferze Naród musiał wybrać Prezydenta, z których jeden był zwolennikiem teorii wypadku lotniczego, drugi zaś głosił teorię zamachu dokonanego przez Moskali lub inne nieczyste siły, ze wskazaniem na Platformę Obywatelską. I niech czytający te słowa nie myślą, że był to łatwy wybór. O nie. Narodem wstrząsały raz po raz, a to paroksyzmy śmiechu, a to ataki rozpaczy, w zależności od przynależności partyjnej. Nawet media pogubiły się w tym wszystkim, nie wyłączając stacji TVN. Targany wewnętrznymi sprzecznościami, rozterkami Naród jednak musiał wybrać i wybrał 4 lipca 2010 Bronisława Marię Komorowskiego na Prezydenta Polski.
Jednak dla wtajemniczonych graczy, którzy poznali już zalety tzw. demokracji, sprawa była dosyć prosta. Przez te 20 lat demokracji dostatecznie okrzepli na swoich stanowiskach, poznali środowisko, nauczyli się grać w golfa, nauczyli się przegrywać w krykieta do kogo trzeba, aby obawiali się takich tam wyborów. Tym niemniej zadbać trzeba było "po gospodarsku", pochodzić po domach, pościskać się z mieszkańcami, przecież od tego się nie umiera. A potem 5 lat spoko... I tak, przy śmiesznie małej frekwencji wybory się odbyły. Jedyną może niespodzianką, a może nawet nie niespodzianką, była kompletna i totalna porażka partii "najbardziej prawdziwych Polaków" czyli Prawa i Sprawiedliwości, którą nieliczni wyborcy dosłownie zmietli z prowincjonalnych stołków. W zdecydowanej większości przypadków wygrali starzy wyjadacze, bezlitośnie strącając w nicość swoich kontrkandydatów którzy ośmielili się z nimi konkurować. W nicość polityczną i materialną oczywiście. Prawdziwi wygrani, czyli miejscowi tzw. biznesmani, uśmiechali się w swoich rezydencjach i delikatnie upili łyk szampana z kryształowych kielichów. To ich wybory i ich wygrana. Przetargi bowiem piechotą nie chodzą i trzeba jednak trochę wcześniej zainwestować, aby wszystkim żyło się lepiej i dostatniej... Media zaś, ślepe i głuche na niską frekwencję, na ewidentne przekręty, na zgniliznę moralną całego tego cyrku, zadęły w trąby i ogłosiły wszem i wobec: wygrała Polska. I niech by tylko ktoś się sprzeciwił... I tak Naród wybierał sobie wybrańców narodu przez okrągły rok, a pieniędzy ubywało i ubywało.... ale kto by się tam martwił takimi drobiazgami jak w grę wchodzi Bóg, Honor i Ojczyzna... Teraz jeszcze media wygonią Naród na przymusowego Sylwestra na ulicy, Naród wypije niezliczone butelki sztucznego szampana, odpali miliony chińskich fajerwerków, pourywa setki rąk, wypali sobie dziesiątki oczu i absolutnie przeświadczony, że zaznał światowego życia, powróci zmarznięty i skacowany do swych nor w blokowiskach z wielkiej płyty, co to jeszcze komuchy pobudowały... Prezydent wszystkich Polaków, Bronisław Maria Komorowski, wygłosił tzw. orędzie do narodu, a że chłop nie ma zdolności krasomówczych, namęczył się przy tym srodze, ale i mówił też niestworzone historie, tak że na dobrą sprawę nie bardzo było wiadomo, czy te orędzie wygłasza przed czy po spożyciu. Merytorycznie, gadanie Pana Prezydenta przypominało równie krasomówcze popisy Władysława Gomułki. A jutro znów będzie nowy dzień, dzień radosny i szczęśliwy, bo znowu Polska wygrała... A w roku 2011 znowu wybory. Do Parlamentu tym razem...
31 grudnia 2010
|
|
|