Trzy lata w celi śmierci...

Fragment życiorysu...  - Jan F. Kurkiewicz  - 27 lipca 2007
 

Cela śmierci w mieście Pontiac, stan Illinois (USA)A miało być tak pięknie... tak spokojnie... tak radośnie. Tworzyliśmy doskonałą rodzinę, mięliśmy dwójkę dzieci, córkę i syna. Zdrowie dopisywało, finansowo czuliśmy się bardzo bezpiecznie. Żona nie pracowała, opiekował się domem i dziećmi. Miałem doskonałą, dobrze płatną pracę, którą lubiłem i w której spełniałem się całkowicie jako inżynier, a ponieważ pracowałem w firmie będącej na liście strategicznych dla obronności kraju przedsiębiorstw, dochodzące zewsząd informacje o niszczeniu i grabieży naszego przemysłu jakoś do mnie nie docierały. Przynajmniej nie w takim stopniu jak powinny... bo przecież ludowe powiedzenie mówi, że diabeł nie śpi...
I diabeł faktycznie nie spał. Rządy w Polsce sprawowała wówczas ekipa SLD, której szef Leszek Miller, najmał na Ministra Gospodarki i Pracy niejakiego Jerzego Hausnera, aparatczika PZPR, byłego sekretarza Komitetu Krakowskiego PZPR, który robił "w nauce", a dokładnie zajmował się ekonomią polityczną. Będąc dygnitarzem partyjnym bez problemu uzyskał stopień naukowy i jak nic nadawał się do rządzenia, jako że SLD miała być "rządem fachowców"... jak i wszystkie poprzednie rządy... Hausner opracował
plan  "naprawy finansów publicznych", który w większości nie doczekał się realizacji. Plan polegał na, ogólnie rzecz ujmując ograbieniu społeczeństwa z resztek pieniędzy, uprawnień, złudzeń oraz dokończenia dzieła niszczenia polskiego przemysłu. W tym również, a może przede wszystkim, obronnego...

W dniu 1 sierpnia 2004 roku, po 35 latach działalności, przestała istnieć jedyna w Polsce placówka prowadząca samodzielne prace badawcze i wdrożeniowe w obszarze amunicji strzeleckiej, artyleryjskiej i rakietowej... Będąc kadrą kierowniczą Ośrodka, nie mieliśmy żadnych szans na uniknięcie tej katastrofy zaplanowanej przez wrogich Polsce ludzi, bowiem Ośrodek był własnością państwa, pomimo, że na własnym rozrachunku. Był to akt jawnego sabotażu gospodarczego, nikogo to jednak wtedy nie obchodziło (Jerzy Hausner był w tym czasie wicepremierem i ministrem gospodarki i pracy w rządzie Marka Belki ). A i dzisiaj jak widać, również nikogo nie nie obchodzi...

Doprawdy nie wiem, co w czasie destrukcji placówki badawczej wykonującej prace na rzecz obronności kraju, podlegającej przez to szczególnej ochronie, robiły stowarzyszenia wzajemnej adoracji typu WSI, ABW, UOP, RPW i licho jeszcze wie jakie... Natomiast z całą pewnością chłopcy z KGB i GRU byli na miejscu i z dużą satysfakcją patrzyli jak durni Polacy własnymi rękami niszczą naukowy dorobek dwóch pokoleń, tylko po to, aby grupka ludzi mogła z czystym sumieniem, całkowicie już bezkarnie, bez instytucji patrzącej im na ręce, dokonywać zakupów wątpliwej jakości uzbrojenia za granicą... A może nie tylko patrzyli, może to właśnie oni osobiście niszczyli nasz dorobek pod przykrywką tzw. likwidatorów. Jak to mogło być bowiem możliwe, aby likwidację Ośrodka o znaczeniu strategicznym dla państwa, prowadzili ludzie nie posiadający certyfikatu bezpieczeństwa. Na jakiej podstawie w ogóle weszli na teren tej placówki...

1 sierpnia 2004 roku rozpoczęła się moja zupełnie nieprzewidywalna katastrofa   związana z likwidacją jedynego w kraju Ośrodka Badawczo-Rozwojowego „Skarżysko”, zajmującego się szeroko pojętą dziedziną amunicji. OBR istniał kilkadziesiąt lat, a został zlikwidowany w okresie kiedy nasz kraj za ostatnie grosze zakupił kilka istotnych licencji. Wszystkie wyroby rakietowe, amunicji strzeleckiej i artyleryjskiej, bomby lotnicze itp. galanteria wytwarzana w Polsce, przechodziła wcześniej przez ręce specjalistów z OBR-u, którzy adaptowali je do polskich warunków. Ośrodek zlikwidowano, wdrażanie licencji ma miejsce jedynie w mediach, w równie medialnej rzeczywistości, a kadrę pognano na zasiłki. Ale nie wszystkich...

Jerzy Hausner - człowiek, który zniszczył tysiące polskich rodzin...Mnie to niestety nie dotyczyło... W tym bowiem momencie ponownie na scenie politycznej pojawił się Hausner i zmienił moje życie w piekło, wprowadzając „reformę” ogólnie rzecz traktując, „o emeryturach”. Miał to być pakiet reform ratujących finanse publiczne, ale by było śmieszniej, skrócenie okresu obowiązywania starej ustawy o świadczeniach przedemerytalnych, to jedyny wprowadzony w życie punkt z tzw. planu Hausera. Do zasiłku przedemerytalnego zabrakło mi kilka miesięcy. Być może, że takich osób w skali całego kraju jest najwyżej kilkadziesiąt, bowiem wymogi ustawy o zasiłkach miały wysoko ustawioną poprzeczkę... Ja, pomimo poszukiwań, nie znalazłem nikogo w podobnej sytuacji, w wieku lat 56, mającego 35 - letni staż pracy i bez środków do życia. Najwyraźniej zabrakło mi wyobraźni... W zamian za "osiągnięcia" Jerzemu Hausnerowi - człowiekowi, który zniszczył polski przemysł zbrojeniowy oraz pogrążył w rozpaczy tysiące polskich rodzin, dedykuję wiersz Czesława Miłosza...

KTÓRY SKRZYWDZIŁEŚ

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,

Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi że jeszcze jeden dzień przeżyli,

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
Możesz go zabić - narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.

 

I tak w wyniku "operacji Hausner" stałem się klientem Powiatowego Urzędu Pracy w Kielcach, skąd pobierałem w pierwszym roku kwotę ok. 524 PLN, a obecnie dokładam z niczego na dojazdy w celu okresowego meldowania się, bowiem PUP uprawia coś na wzór dozoru policyjnego. Tymczasem mam na utrzymaniu żonę i dwójkę nieletnich dzieci, że nie wspomnę o sobie, zatem żyliśmy przez ostatnie lata z pieniędzy zaoszczędzonych na „czarną godzinę”. Ta godzina przyszła, ale trwała znacznie dłużej niż mogłem to sobie kiedykolwiek wyobrazić. Trwa bowiem już 3 lata... Oszczędności dobiegły końca...

Pomimo intensywnych poszukiwań pracy nie znalazłem. Szukałem na terenie całego kraju, wysłałem w sumie kilkaset tzw. aplikacji na które nawet nie otrzymałem odpowiedzi. Zwracałem się osobiście i pisemnie o pomoc do Wojewody Świętokrzyskiego, Prezydenta Kielc, do Kierownika Powiatowego Urzędu Pracy, ale moje problemy nie wzbudziły żadnego zainteresowania. Nikt z tych osób nawet nie raczył odpowiedzieć, co jednak kiedyś, za czasów PRL-u, było nie do pomyślenia... Ale nie ma się co dziwić, są to przecież instytucje sensu stricto   całkowicie fasadowe, nikomu i niczemu nie służące. Oczywiście poza urzędnikami, których zatrudniają tysiące. Rząd się wyżywi, powiedział kiedyś Jerzy Urban, czego starsze społeczeństwo nie może mu darować do dnia dzisiejszego. Tymczasem właśnie dzisiaj jego ironiczne słowa nabierają właściwego sensu i kolorytu odpowiedniego dla republik bananowych... tylko nikt się jakoś nie oburza.

Tymczasem tzw. niezależne media donoszą o ogromnym wzroście gospodarczym, bowiem Polska stała się ponoć tygrysem gospodarczym Europy. Całkowitym milczeniem pomija się fakt, że w tym naszym demokratycznym, wielce katolickim kraju, żyje ponad 6 mln rodzin nie posiadających żadnych środków do życia. Tak, tak, nie ma co wzruszać ramionami. Ja i moja rodzina jesteśmy właśnie jednymi z tych ludzi, żyjących w swoistych celach śmierci... z których to cel, całkowicie dobrowolnie, co jakiś czas, sami udają się na szafot. Niedawno prasa donosiła: „Przez miasteczko Wągrowiec przetacza się fala tajemniczych samobójstw. Od marca skutecznie odebrało sobie tam życie 19 osób. To dwa razy więcej niż w całym ubiegłym roku. Liczba samobójstw przestraszyła już nawet policjantów. Władze miasta, policja, psychologowie, prokuratorzy, pracownicy społeczni zjednoczyli siły by pomóc mieszkańcom. Powołano sztab kryzysowy, który ma znaleźć sposób, by samobójców nie przybywało". Na wągrowieckim cmentarzu stoi 19 świeżych mogił. Wszystkich, którzy w nich spoczywają, łączy jedno - sami odebrali sobie życie w ciągu trzech ostatnich miesięcy - Jesteśmy przerażeni tym, co się dzieje w mieście, nie kryje post. Anna Starzyńska. - "Był tydzień w Wągrowcu, że aż trzy osoby targnęły się na swoje życie. Próby samobójcze i okaleczenia policja przestała już liczyć. Wyniki policyjnych śledztw są zastraszające. Ludzie w Wągrowcu popełniają samobójstwa, bo mają problemy finansowe".

Tak jest w całej Polsce od Odry po Bug, od Bałtyku po Tatry... I pomyśleć, że Komendant KL Auschwitz, Rudolf Hoess, podczas procesu miewał napady ciężkiej depresji spowodowanej wyrzutami sumienia. Polegały one na tym, że ten oddany Fuehrerowi oprawca uważał się za niedojdę, który zbyt opieszale mordował więźniów, a ponadto III Rzesza ponosiła przy tym zbyt duże koszty tego procederu. On, Rudolf Hoess, był temu winien... nie był wystarczająco zaradny. Dobrze, że chłopa wcześniej powiesili i nie zobaczył polskiego wynalazku pt. restrukturyzacja niewydolnej gospodarki socjalistycznej, bo popadł by w jeszcze głębszą depresję z powodu swojej niezaradności. Oto w kilka zaledwie lat miliony ludzi zostało pozbawionych pracy, co oznaczało pozbawienie tych milionów jakichkolwiek środków do życia. Na drogę swą ostatnią dostali budującą wskazówkę: róbta co chceta... Ludzie ci, pozostali w swoich celach śmierci z „wielkiej płyty", powoli umierając śmiercią naturalną z powodu głodu lub wychodząc na przeciw oczekiwaniom społecznym, sami wcześniej pozbawiając się życia doczesnego... I tak beznakładowo, zarządzający Polską pozbędą się kilkunastu milionów ludzi w rekordowo krótkim czasie. Część zemrze w milczeniu, część się powiesi, a reszta, szczególnie młodzież, wyjedzie... To nie jest demagogia, to jest rzeczywistość. Ktoś nam tę rzeczywistość w kwietniu 1989 roku podstawił... i kazał w niej konać.

Do kogo zatem mamy się zwrócić o pomoc w sprawie którą przecież ma gwarantować Konstytucja naszego Państwa. Jan Paweł II powiedział kiedyś, będąc z wizytą w Ameryce Południowej, że „terroryzm rodzi się z braku nadziei i ze skrajnej rozpaczy”... co zatem mam zrobić takiego, aby zwrócić uwagę rządzących na sytuację mojej rodziny... Czasu do rozważań już w zasadzie nie mamy... A miało być tak pięknie... tymczasem słychać już kroki nadchodzących egzekutorów, może to lepiej... trzy lata nadsłuchiwania to dużo, o wiele za dużo jak na ludzką wytrzymałość... tylko dzieci szkoda, dobrze się zapowiadają...

***

Myśląc o tych dzieciach, kilka miesięcy później,  napisałem nawet do nowo wybranej Pierwszej Damy IV RP, ze skutkiem jak w linku: Dzień po wyborach czyli "spieprzaj dziadu"... Tak właściwie to sam nie wiem czego się spodziewałem.... ludzkiego odruchu... dobre sobie...

Jan F. Kurkiewicz (w likwidacji)

27 lipca 2007 roku




 



 

Design by: Izabela Kurkiewicz

Copyright (c) 2006 - 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Hit Counter